pięknym słońcu, cieple, śpiewających ptakach i cudnych, wiosennych kwiatach...
A będzie o tym, co mnie dzisiaj cieszy :))
Mam such dom.
Mogłam ugotować obiad.
Mam ubrania.
I jedzenie na jutro.
Jeszcze woda do nas nie dotarła i mam nadzieję, że wał wytrzyma. A jeśli nie - może nas nie zaleje.
zdjęcie
Kingi - za tym wałem jest Wisła, ale już przecieka (1km od mojego domu)
Cieszę się zwykłym, pięknym dniem, ale cały czas myślę o tych, co już nie mają domów i nie mają dokąd wrócić. A co potem? Jak będą żyć? Czy zdążą odbudować się przed następną powodzią?
Już dzielę się tym, co mam - w Warszawie uruchomiono zbiórki darów, utworzono specjalne konta.
Każdy kto chce pomóc może wpłacić dowolną kwotę na konto nr 93 1160 2202 0000 0001 6233 5614 z dopiskiem "Powódź 2010". Pomóc można także przynosząc do siedzib PCK w całym kraju najpotrzebniejsze rzeczy.
W tej chwili najbardziej potrzebna pomoc to: środki czystości, środki dezynfekcyjne, wiadra, łopaty, rękawice gumowe, kalosze, peleryny, kurtki przeciwdeszczowe, ubrania robocze, koce, śpiwory, materace, miotły, ręczniki, pościel, worki na śmieci, pampersy, odżywki i środki pielęgnacyjne dla dzieci, żywność o przedłużonej trwałości (np. dżemy, konserwy, cukier, herbata), woda pitna niegazowana.
Wiem, że po 10 kwietnia każdy ma dośc nieszczęść i smutków.
Jednak od TEGO się nie ucieknie, no może na chwilę wyłączając telewizor czy radio, nie zaglądając do internetu, nie rozmawiając.
Powódź się nie zakończyła, a skutki będą dotykać nas WSZYSTKICH - czy tego chcemy, czy nie.
Dzisiejszy temat mało chwytliwy, ciężki - dlatego dziękuję każdej osobie, która zajrzała tu :))
Ja też lubię czytać rzeczy optymistyczne i radosne - zagladam na Wasze strony, zachwycam się, ale nie mogę pisać komentarzy. Jeszcze nie dziś.