niedziela, 23 maja 2010

Ten post miał być o...


zdjęcie pochodzi ze strony http://www.tvn24.pl/galerie.html

pięknym słońcu, cieple, śpiewających ptakach i cudnych, wiosennych kwiatach...

A będzie o tym, co mnie dzisiaj cieszy :))
Mam such dom.
Mogłam ugotować obiad.
Mam ubrania.
I jedzenie na jutro.
Jeszcze woda do nas nie dotarła i mam nadzieję, że wał wytrzyma. A jeśli nie - może nas nie zaleje.


zdjęcie Kingi - za tym wałem jest Wisła, ale już przecieka (1km od mojego domu)


Cieszę się zwykłym, pięknym dniem, ale cały czas myślę o tych, co już nie mają domów i nie mają dokąd wrócić.  A co potem?  Jak będą żyć? Czy zdążą odbudować się przed następną powodzią?
Już dzielę się tym, co mam - w Warszawie uruchomiono zbiórki darów, utworzono specjalne konta.

Każdy kto chce pomóc może wpłacić dowolną kwotę na konto nr 93 1160 2202 0000 0001 6233 5614 z dopiskiem "Powódź 2010". Pomóc można także przynosząc do siedzib PCK w całym kraju najpotrzebniejsze rzeczy.


W tej chwili najbardziej potrzebna pomoc to: środki czystości, środki dezynfekcyjne, wiadra, łopaty, rękawice gumowe, kalosze, peleryny, kurtki przeciwdeszczowe, ubrania robocze, koce, śpiwory, materace, miotły, ręczniki, pościel, worki na śmieci, pampersy, odżywki i środki pielęgnacyjne dla dzieci, żywność o przedłużonej trwałości (np. dżemy, konserwy, cukier, herbata), woda pitna niegazowana.

Wiem, że po 10 kwietnia każdy ma dośc nieszczęść i smutków.
Jednak od TEGO się nie ucieknie, no może na chwilę wyłączając telewizor czy radio, nie zaglądając do internetu, nie rozmawiając.
Powódź się nie zakończyła, a skutki będą dotykać nas  WSZYSTKICH - czy tego chcemy, czy nie.

Dzisiejszy temat mało chwytliwy, ciężki - dlatego dziękuję każdej osobie, która zajrzała tu :))
Ja też lubię czytać rzeczy optymistyczne i radosne - zagladam na Wasze strony, zachwycam się, ale nie mogę pisać komentarzy. Jeszcze nie dziś.

20 komentarzy:

13ka pisze...

Właśnie wróciłam z gratów, poszłam żeby odetchnąć po tym co działo się w Krakowie przez ostatnie dni. Obeszłam wszystko i wróciłam z niczym. Sama nie wiem czy nic nie widziałam bo nic nie było czy po prostu ... nic nie widziałam. Potrzebowałam gwaru, kłótni, ludzi, życia zwykłego codziennego i widoku znajomych sprzedawców by odetchnąć że nadal są gdzie zwykle.

pozdrawiam

MariaPar pisze...

Spokojnych chwil...Ściskam

Jo-hanah z Wrzosowej Polany pisze...

Joasiu! Trzymajcie się! Mam nadzieje, że woda do Was nie dotrze. Walczcie dzielnie.Wczoraj pracowaliśmy przy umacnianiu wałów pod Oławą. Nasza wioska bezpieczna, ale pojechaliśmy pomóc.
Ściskam serdecznie

Yrsa pisze...

Joanno , to wielkie szczęście mieć suchy dom i cały dach nad głową , po wczorajszej ulewie mam dosyć wszystkiego . Wody gruntowe też się podniosły i namakają nam fundamenty .Już raz miałam wodę do kolan i wiem ile to nerwów kosztuje , a co dopiero prawdziwa powódź .
Ludzie tacy jak my pomagali i pomagają , ale kurcze kiedy wezmą się do pracy ci , którzy tylko gadają - wiedzą ,że ludzie sami sobie dadzą radę bo zawsze tak jest . Pozdrawiam serdecznie Yrsa

kaprysia pisze...

Joasiu droga, do wału tarchomińskiego mam 800 m. Wynieśliśmy wszystko z piwnicy,na razie sucho. Oby tak zostało. Internet raz mi działa, raz nie, stąd moje milczenie. Ściskam.

aagaa pisze...

Joasiu pięknie napisałaś!
Ciężko uwierzyć w to co się dzieje!
Pozdrawiam

Sarenzir pisze...

Joanna trzymam kciuki żeby wał wytrzymał.

Ata pisze...

Asiu! Mieszkasz w okolicach Wału Miedzeszyńskiego??
Nie wiem co napisać. Przejeżdżałam dziś przez Wisłę i byłam przerażona. Gruba Kaśka do połowy zatopiona. Jakoś inaczej odbiera się przekaz w tv, czy necie, a inaczej zobaczyć na własne oczy ten ogrom żywiołu...
Strach. Tylko/aż tyle...

Asia pisze...

Asiu trzymam z całego serca kciuki oby wał wytrzymał...Rozmiar nieszczęścia powodzian jest dla mnie nie do ogarnięcia...!
Mimo, ze ja z Wrocławia, tym razem śpię spokojnie. Choć kto wie, co będzie kolejnym razem...
Pozdrawiam serdecznie

kass pisze...

Mam nadzieję że ominie Was powódź, ja tez mieszkam blisko rzeki - niecałe 200m od Odry...i drżę jak Ty, ogladając relacje z terenów zalanych płakać mi się chce...PRZERAŻAJĄCE!
Trzymam kciuki za Wszystkich , którym grozi powódź!
Pozdrawiam.

iwjardim pisze...

Asiu mam nadzieję że woda do Ciebie nie dojdzie , to co się dzieje jest straszne .Daj znać czy wszystko ok .
Trzymam kciuki

elka pisze...

Trzymam kciuki oczywiście ,przerazające to co sie teraz dzieje

joanna pisze...

Dzięki za slowa nadziei i wsparcia :))
Ale to jeszcze nie koniec...
Trzymam się mocno :)

Ita pisze...

Joasiu ,mam nadzieję ,że wielka woda Was ominie .Z trwogą oglądam wiadomości .Trzymam mocno kciuki i uściski ślę.

Betsy Petsy pisze...

Tak to prawda, to wielkie szczęście móc siedzieć w swoich suchych czterech ścianach. Wczoraj wróciliśmy do domu na szczęscie suchego ale przez 4 dni towarzyszył nam wielki strach, niepewność i wielki znak zapytania, czy nas oszczedzi ta wielka woda. Gdy człowieka dotyka bezpośrednio ten temat, inaczej patrzy na ludzi którzy stracili domy, cały dorobek życia. Patrzy i płacze bo wie, ze może być w takiej samej sytuacji, to straszne...

Betsy Petsy pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Kamila pisze...

Dziekuję za tego posta i informacje.

Niech nasza pomoc będzie rewanżem za suche stopy.

Pozdrawiam

Jolanta pisze...

Joanno, jesteśmy w podobnej sytuacji. U nas mieszkanie podmyte wilgocią od fundamentów, wylała Kamieniczanka (Bielsko-Biała), maleńka rzeczka, która pod wpływem intensywnych opadów przeobraziła się w groźną, rwącą, przelewającą się przez koryto rzekę. Ale i tak w porównaniu do ubiegłego roku mamy teraz małe straty. Czeka nas suszenie mieszkania; w ubiegłym roku zalało nam i zrujnowało lokum dokumentnie. Mam nadzieję, że woda u Was opada. Trzymam kciuki. Pozdrawiam.

joanna pisze...

Każdy dobry gest, uczynek w czasie powodzi jest bezcenny.
Wasze słowa są budujące.
Niejedna z Was ma za sobą doświadczenie wielkiej wody za sobą, oby nigdy nie powtórzyło się

I już wiem, że nie ma ludzi obojętnych...
Dziękuję.

decomarta pisze...

Oby Was ominęło. To straszne, co się dzieje, człowiek patrzy się w tv i kręci z niedowierzaniem głową.