Przepis pochodzi stąd i został przeze mnie kilka razy sprawdzony.
400g maki pszennej- 220ml prawie goracej wody
- płaska łyżeczka soli
- szczypta cukru
- 2 łyżki oliwy
- 5g suchych drożdży(prawie cala saszetka)
Do miski wsypać makę, sól, drożdże, cukier - wymieszać, wlać wodę i najlepiej mikserem z 'hakami' - wszystko wymieszać, do momentu aż zacznie sie robić kula
Wyjąć ciasto z miski i przez kilka minut (ok.10) ugniatać - ciasto wogóle sie nie klei, jest spreżyste.
Miskę wewnatrz wysmarować oliwą, włozyć ciasto, przykryć ściereczkąa, i postawić w ciepłym miejscu - ja zrobiłam tak, jak na zdjęciu, bo w mieszkaniu jest zimno - włączyłam piekarnik na min. (50') i przy otwartych drzwiczkach rosło sobie ok. 1 godziny
W tym czasie przygotowujemy to, co kto lubi położyć na 'swojej' pizzy. U mnie tym razem bez rewelacji - standard (tak na prawdę nie miałam nic innego w domu ;))
Kiedy ciasto podwoi swoją objętość - rozciągamy je na największej blasze z piekarnika (ja wcześniej smaruję ją olejem) - to jest WIELKA porcja :)
Na wierzchu układamy to, co kto sobie przygotował - zaczynamy od posmarowania ciasta sosem pomidorowym, a na to dodatki, kończąc warstwą sera + suszone zioła.
I do GORĄCEGO pieca na ok.20 minut, aż spód będzie chrrrrupiący ;)
Wiem, że są już miejsca, gdzie jest prawdziwa pizza - z pieca opalanego drewnem, na cienkim chrupiącym spodzie. Czasami jednak są dni, że chce się zjeść ją w domu i niekoniecznie zamawiać w tzw.'sieciówkach'.
A gdzie Wy jadłyście najlepszą pizzę?
Czy robicie ją w domu? Macie swój przepis?
Na najlepszą pizzę w świcie jeździmy od 14 lat (z małą przerwą) - 1470km!!! Szaleni??? O tak !!! I nie tylko my ;)) A że przy okazji zaliczamy nartki, to już inna historia ;) O Campo Tures wspominalam kiedyś przy okazji
To jest TO miejsce - restauracja Rosmarin, a tam prawdziwy Egipcjanin-pizzajolo kręci ciastem koła, podrzuca do góry, wyczynia cuda. I do tego ten zapach... Ummmm...
Stop! Wystarczy! Bo już jesć mi się chce ;))
To jest TO miejsce - restauracja Rosmarin, a tam prawdziwy Egipcjanin-pizzajolo kręci ciastem koła, podrzuca do góry, wyczynia cuda. I do tego ten zapach... Ummmm...
Stop! Wystarczy! Bo już jesć mi się chce ;))

