Mieszkańcy Madrytu (czyli madrylienos) marzec uważają jeszcze za zimę...
Wyskoki temperatury w okolice 22 stopni były dla nich zaskoczeniem - chłodne ranki (10') powodowały, że ubierali się w grube płaszcze i kurtki, szaliki, rękawiczki, dziewczyny chodziły w długich, ciepłych butach.
Na turystów w cienkich swetrach, w koszulach z krótkimi rękawami patrzyli ze zdziwieniem
Ale przyrody nie da się oszukać...
Ona wie najlepiej, jaka to pora roku:















Przy okazji tej pięknej aury, w sobotnie popołudnie wybraliśmy się na Casa de Campo.
Jest to olbrzymi (zajmuje chyba 1/4 powierzchni miasta) teren zielony z doskonale urządzoną infrastrukturą: parkingi, ścieżki spacerowe, rowerowe, place zabaw dla dzieci, stoliki i ławki wśród lasu, krzewów, drzew.
Tu również znajdują się takie atrakcje, jak: zoo, arena sportowa, basen, wesołe miasteczko.
I to wszystko blisko centrum, w zasięgu linii metra i autobusu








