poniedziałek, 8 grudnia 2008

7 prawd...



serduszko zakupione na Kiermaszu Dzianej Mafii,
autorka w trakcie ustalania ;)



1. Jestem jedynaczką - nie byłam rozpieszczana... Do przedszkola przychodziłam razem z panią kucharką (to było po 6 rano), w mając 10 lat przygotowywałam rodzicom obiady. Pracę zawodowa zaczęłam zaraz po maturze jednocześnie studiując...

2. Lubię ludzi, łatwo nawiązuję kontakty, jednak trudno zaprzyjaźniam się...

3. Mam w sobie ducha społecznika - mogę zrobić coś dla idei, dla otoczenia...Nie ma sprawy, żaden problem...

4. Długo waham się przy zakupach 'do domu' - czasami wracam po kilku dniach przemyśleń i jest za późno...

5. Kupuję dużo pism wnętrzarskich - kiedyś zdecydowanie za dużo, ale na szczęście jakość niektórych spadła, więc zrezygnować było łatwo...

6. W moim życiu jedno dziecko to zdecydowanie za mało - szybko wyrósł na wspaniałego CZŁOWIEKA. No cóż pozostaje czekać na wnuki...

7. Bardzo, ale to bardzo brakuje mi Mamy ...

4 komentarze:

Iwjardim pisze...

przeczytałam 7 prawd i 2, 3 , oraz 4 wypowiedź to jakby o mnie :-) ,
Pozdrawiam ciepło .

festoon pisze...

...O przyjaźni,takie prawdziwe,mam tak samo...przyznam nawet że nie lubię tego słowa,bo mam wrażenie,że jest nazbyt patetyczne,że o prawdziwą przyjaźń bardzo ciężko.Ja dopiero teraz odkrywam,że można się bardzo przed kimś odkryć,ale to też jest okupione wieloma nieporozumieniami,spięciami i nie jestem pewna,czy to na całe życie...Bardzo bym chciała,bo patrząc na pokolenie moich rodziców,te właśnie tzw. przyjaźnie były tylko mniej lub bardziej powierzchownymi znajomościami.Wraz z innymi znajomymi stwierdziliśmy,że nasi rodzice nie mają często w ogóle kogoś bliskiego spoza rodziny,oprócz męża/żony i dzieci.Takie mam obserwacje,pewnie można się z nimi nie zgodzić...
Za to bardzo mi miło,ze tu w wirtualnej przestrzeni mam tylu znajomych,ze jest tak miło i te prawdy takie szczere...
pozdrawiam serdecznie:)

joanna pisze...

Pewnie każda z nas ma inne doświadczenia z zaprzyjaźniania się
Mama nie miała przyjaciółek, wspaniałe koleżanki - też do czasu jej choroby, a potem ...szkoda słów.
Tata miał przyjaciela (o imieniu Stefan)od dzieciństwa - na wszystkich etapach życia byli razem. No a poza tym ciepły, wesoły, przeuroczy. Z żoną nie mieli dzieci - byłam uwielbiana przez niego, a w dorosłym życiu
wiele mi pomógł
Odszedł we śnie - serce przestało bić... To była prawdziwa PRZYJAŹŃ.

Iwonko, jak dobrze znaleźć podobieństwa :))

Kingo, ja też cieszę się z tych wirtualnych znajomości - można do kogoś wpaść (o każdej porze dnia czy nocy), poczytać, pooglądąć, zamyślić się, uśmiechnąć i napisać kila słów :))

ivon777 pisze...

Joanno- Twoje prawdy w taki zaskakujący sposób dla mnie- są też prawdą o mnie. Bolesną niestety, bo wiążą się głównie z ostatnimi punktami.
MOje dzieci też zbyt szybko urosłu i w wieku trzydziestu - kilku lat myślę czasem o wnukach - o tym - jak można je rozpieszczać.
****************************
Prawdziwa przyjaźń istanieje . Mi dla odmiany to słowo kojarzy sie z ciepłem , zaufaniem, poczuciem zrozumienia. Nie naduzywam go. Przyjaźń to cenny dar. Trzeba dać szansę dojrzewać dobrej znajomości i być w niej sobą. Czas pokazuje - weryfikuje - w co ona sie zmieni . Czasem się urywa zupełnie, zyje od przypadkowego spotaknia do x... a czasem przekształca się w przyjacielską więź. Czasem ludzie zaskakują nas tak mocno... Mam kilku przyjaciół(...) Ale taką najbliższą przyjaciółką jest dla mnie E. Kocham Ją jak siostrę i takiej przyjaźni życzyłabym wszystkim. Możemy się śmiać i płakać, milczeć i krzyczeć. Możemy razem tak wiele - z unikatowym poczuciem bezkresnego zrozumienia. Nie byłabym sobą bez tej przyjaźni